Moje włosy przez to ,że były prostowane niemal 3 razy dziennie w przeciągu 3 lat oraz farbowane na nieciekawe kolory, stały się strasznie suche , zniszczone i nieładne... przestały się błyszczeć no i wgl doszło do tego , że musiałam je ściąć o ponad połowę...później same się łamały i właściwie do tej pory nie są jeszcze jakoś super zregenerowane, pomimo mojego roku bez prostownicy , suszarki i innych tego typu sprzetów głównie niszczących włosy gorącym powietrzem...
moje włosy po pierwszym roku prostowania - po trzech latach prostowania i pierwszym farbowaniu - moje wlosy obecnie..
Nie podcinam ich , a mimo to strasznie łamią się i są wysuszone...stosowałam już różnego rodzaju odżywki ,szampony, saszetki z preparatami i naprawdę uważam ,że odżywki nie przynoszą żadnych efektów, to co gwarantują ,czy piszą na opakowaniach to zwykłe bzdury.. stosowałam odżywkę z LOREAL PARIS ( czerwone opakowanie) , która jest odżywką ''ochronną'' dla włosów farbowanych , miała za zadanie odżywić włosy , chronić je, utrwalić kolor i przedłużyć blask...w rezultacie żadna z tych rzeczy nie zadziałała , więc szczerze nie polecam...NASTĘPNĄ odżywką , którą używałam była również odżywka z LOREAL PARIS (czarne opakowanie) , która jest odżywką wzmacniającą , zapobiega wypadaniu włosów spowodowanemu łamliwością oraz :
*odbudowuje włókno włosa
*odżywienie od nasady
*włosy rosną mocniejsze
odżywka to coś w rodzaju 3X w jednym...gdzie po tej odżywce również nie zauważyłam w moich włosach żadnej zmiany...mało tego po zastosowaniu jej widziałam , że wypadało mi więcej włosów...
KOLEJNYM produktem jest pianka do włosów jest pianka przeznaczona do włosów suchych i zniszczonych , która miała za zadanie poprawę kondycji włosów oraz elastyczne utrwalenie i intensywną pielęgnację...ja uważam , że ta pianka jakoś minimalnie poprawiła stan moich włosów , aczkolwiek nie zrobiła jakiejś furory . Pianka jest z firmy NIVEA i szczerze mówiąc polecam , bo jednak działa...
Moim następnym ''trikiem'' na poprawę i rozbudzenie moich włosów do rośnięcia była zamiana zwykłego grzebienia na szczotkę do wlosów...ja posiadam zwykłą - plastikową , ale słyszałam ,że najlepiej działają szczotki z prawdziwego włosia...
Kolejną rzeczą , jaką zmieniłam był szampon...zamiast używać zwykłych szamponów , które tylko podrażniały moją skórę głowy kupiłam szampon marki SCHAUMA , który jest z masłem shea i ekstraktem z kokosów , przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych...po którym widzę największe efekty...moje włosy są miękkie , pięknie pachną , a do tego pozbyłam się mojego odwiecznego problemu z łupieżem...jest go teraz bardzo mało - choć kiedys było go za trzęsienie na mojej głowie ,co niesympatycznie wyglądało a do tego strasznie swędziało...prócz niego używam teraz maseczki , która jest w takich malutkich paczuszkach i kosztuje zaledwie coś koło 2 zł za jedną...Firma: BIOVAX , jest ona z ekstraktem z miodu i cynamonu, ale także z ekstraktem ze słodkich migdałów i henny.
użyłam jej dopiero raz , więc ciężko mi stwierdzić tak naprawdę czy działa...myślę ,że wypowiem sie na ten temat za jakiś czas...stosuję ją naprzemiennie z drugą saszetką , którą dostałam właściwie w aptece jako próbki .. ta odżywko-maseczka jest z olejem arganowym, olejem jobba , jedwabiem, kreatyna i proteinami pszenicy... więc uważam,że to również wiele pomoże moim włosom...Firma: Włosy+solutions.
To właściwie na tyle , jeśli chodzi o produkty , które stosowałam/ stosuję na moich włosach..miłego dnia ! :)

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń